Fearless

4 sierpnia 2016

Oziębła kurtuazja. Ordynarna małostkowość. Myśloskrót do centrum Twojej rozkoszy.

Si jamais j’oublie

16 lipca 2016

Powstrzymaj koniec mojego świata… Ocal ciszę z której rodzą się ogary ciemności… Na ławeczce gdzieś w środku ytongowej dżungli … opowiedz mi o jutrzejszym zmierzchaniu

Et si tu n’existais pas…

3 lipca 2016

Parle-moi en français: essayons par essai et erreur. Erreurs après tout, ont tendance à être doux…

Gloria victis

27 czerwca 2016

Czy bardziej tęsknimy za ludźmi czy za alternatywnymi szlakami, które mogli dla nas wykreować? Poniedziałki są depresyjne.
Jak pustka w delikatności.
Stukot kół pociągu
serce na oktyliard kawałków.
amplitudy powrotów do Twojej litości.
Wzburzenie na Twoje współczucie łamane na wdzięczność.
analizuję garść tygodni.
Chabry, głogi, późnojesienne róże.
Mój mózg pełen kwaskowatych paproci i paranoi.
Gorzki posmak ciszy mąci idealną taflę moich cynicznych potrzeb.

Lost in translation

8 czerwca 2016

She had eyes of someone … who has already had his pilgrimage ..

Ayo technology

5 czerwca 2016

Dziury w sercu wypełniane pocałunkami w imię przyjaźni. Głupiutkie słówko zwane miłością… cztery w pełni świadomie przeżyte wesela… dwa pogrzeby… jeden szalom na Szerokiej… i wciąż brak wymaganej uczuciowości do cudu narodzin…

Himeros

21 maja 2016

Zaktualizuj mi oprogramowanie współodczuwające… drgnij w moją illokucyjność… rozpuść włosy i niech zatonę w tym dusznym zapachu brzoskwiń. A potem… gdy odnajdę się w tym bakaliowym ogrodzie, tak skrzętnie ukrytym pod przekorą, po prostu rozpłyń się. W rozkosz i w nieokiełznaną radość. Zatrzyjmy moralność w ekstatycznym tańcu. Chcę Cię czuć na rzęsach i policzku. Aby żar Twojej skóry, wciąż zostawiał ślady poparzeń… Na mojej dumie i uprzedzeniach…

Hathor

13 maja 2016

Maj niemądrości,nieopanowania… nieukierunkowanych spojrzeń… w stronę jego czułych pocałunków… zmieniających koordynaty Twoich miodowych pukli…

Madness

3 maja 2016

Runmageddon family:
- the black kitty
- the massive one
- the bearded
- twin brother
- the team who doesn’t eat meat
and other brothers and sisters in pain

Zmyślenie IV

3 kwietnia 2016

Spotykam Cię czasem, w jednym z podmiejskich autobusów. Z drażniącym cynowo-rudym kolorem paznokci. Z ułożeniem włosów, którego sama wydajesz się nie lubić. Mam wrażenie, że mam alergię na Twoje ciało. Na delikatny charyzmat Twojej skóry, być może na nieszablonowość krzywizn, płaszczyzn i uwypukleń.

Siadam zwykle po skosie, by ewentualnie wpadać w kącik Twojego oka. Mózg zaczyna mi puchnąć od brudu Twoich myśli. Od natłoku Twojej kompulsywnej osobowości. Mam emocjonalną wysypkę, gdy wydobywasz z siebie swój hipnotyzujący półszept. Nie do mnie oczywiście – ale do swego i – cosia model 40000. Mam ponadnaturalną wrażliwość na ten Twój brzoskwiniowy bukiet zapachów. A może to omszałe lilie? Prawdopodobnie jednak kropisz się wodą z ogórków. Być może z mojej subnominalnej pozycji wyobraźnia płata mi figlika. Robię ćwierćprzymyk oczu.

Twój trójkrok do drzwi prowadzi do dekonstrukcji całego zamyślenia.
Do rozpadu idee fixe.
Do upadku życiowej symulakry.


  • RSS